Wywiad z Ks.Kanonikiem EUGENIUSZEM NYCZEM
W ostatnią niedzielę listopada redakcja naszej parafialnej SYGNATURKI odwiedziła ks. Proboszcza w Domu Księżny Emerytów w Bielsku Białej, aby zapytać Go o początki gazetki i Jego spojrzenie na MĄDROŚĆ. (Rozpoczęliśmy cykl numerów poświęcony Darom Ducha Świętego) Publikujemy wywiad umieszczony w ostatniej Sygnaturce.)

Aby poniekąd domknąć temat sakramentu KAPŁAŃSTWA i rozpocząć refleksję nad DAREM MĄDROŚCI postanowiliśmy porozmawiać z ks. EUGENIUSZEM NYCZEM.
Zacznijmy od początku 😊
Jak rodziło się Księdza powołanie kapłańskie? Dlaczego właśnie taką drogę Ksiądz wybrał?
Wiesz co, no ja wiem… Zawsze kapłaństwo mi się podobało… Jeszcze jako ministrant podpatrywałem kapłanów i miałem wspaniały przykład zwłaszcza proboszcza ks. Franciszka Pieli i po maturze okazało się, że trzeba chyba się wybrać do seminarium… I wybrałem się oczywiście i ten czas bardzo mile wspominam. Kraków to jest Kraków; ta atmosfera sama w sobie była piękna. Później po ukończeniu przyszły parafie … 😊
W jednym z numerów Sygnaturki o poprzednich parafiach Ksiądz troszkę mówił, a teraz chcemy zapytać o naszą parafię… W 1990 r. zostaje Ksiądz proboszczem w Porąbce. Jaka była pierwsza myśl po usłyszeniu tej wiadomości?
Zasadniczo miałem objąć nie Porąbkę, ale miałem pójść do Raby Wyżnej. Już tam nawet pojechałem do tej Raby Wyżnej, pooglądałem i już krytycznie spojrzałem na niedawny remont, który tam niedawno był (w kościele małe prezbiterium, a schodków tyle, że jak będzie ciemno to można się poprzewracać 😊). Poszedłem sobie na cmentarz, spotkałem dotychczasowego proboszcza, który miał odchodzić, ale miał prośbę, że chciałby jeszcze jeden rok, bo chce dokończyć malowanie… To kardynał mówi – jest Porąbka, co byś powiedział? No blisko…, niech będzie Porąbka. I tym sposobem znalazłem się w Porąbce. Ksiądz emeryt…, ale trzeba było się dogadać.
Jak Ksiądz wspomina te 28 lat w naszej Parafii? Co jest najbardziej żywe w pamięci tych lat w Porąbce?
Co najbardziej żywe? Trudno tak na szybko…Ale pamiętam, ze z czasem wyłoniła się grupa osób, która starała się ożywiać na różnych polach życie parafii… Na przestrzeni tych prawie 30 lat to tak szybko wypunktować to trudno, aby nikogo nie pominąć… Może to nie jest najistotniejsze, ale żywe jest to co materialne, a tego było bardzo dużo. Praktycznie nie było roku, żebyśmy coś nowego nie robili. Nie małe rzeczy to były, ale teraz to trudno na szybko spamiętać… Chwała ludziom, że umieli to docenić, nie brakowało mi nigdy pieniędzy na te dzieła. To była taka moja radość, ale i sądzę, że i ludzi też. Były to potężne pieniądze przy remoncie dachu, całe konstrukcje zmurszałe trzeba było wymienić, a potem pokryć miedzianą blachą, remont wnętrza, malowanie. Mocne wyzwania, ale niosące też satysfakcje.
Jednym z dzieł w naszej Parafii, których Ksiądz był inicjatorem i dbał o to dzieło przez lata była gazetka parafialna „Sygnaturka”. Skąd pomysł na taką gazetkę? To jest takie księdza dzieło. Jakby nie było…
To był pomysł nie mój, ale p. Marka Dukata, jednego z redaktorów u początku gazetki. Bardzo ładny artykuł był gdzieś w pierwszych numerach. To nie miał być jakiś wielki dzwon, ale tak jak sygnaturka na małej wieży to parafialne pismo miało być czymś, co będzie docierało do ludzi i pobudzało ich do refleksji, myślenia, informowania. Było to dzieło bardzo trudne, ale 100 numerów powstało…
100 numerów i lata wydawania to sporo! Jak wyglądał proces tworzenia? Co najbardziej cieszyło, a co było największym wyzwaniem?
Najpierw były dwie kartki, a później zawartość się rozrastało… Poszukiwano tematów, którymi mogliby być ludzie zainteresowani. Trzeba było też szukać redaktorów, zachęcać do pisania, a nie jest to łatwe. 😊Był czas, że nakład był bardzo duży, ludzie to jakoś zaakceptowali, oczekiwali czasem wydawano ponad 500 egzemplarzy…I tutaj chwała Zdzisławowi Wawakowi, że honorowo dbał o wydawanie gazetki pokrywając jej koszty. Cieszy fakt, że są ludzie w parafii, którzy mają wszystkie numery tego parafialnego pisma… Są też oprawione w tomiki wszystkie numery w kancelarii parafialnej.
(Tomasz Mreńca poinformował ks. Eugeniusza o nowym przedsięwzięciu – o digitalizacji całości „Sygnaturki)
Co Ksiądz myśli o wznowieniu „Sygnaturki” i aktualnych wydaniach?
Otrzymywałem od księdza proboszcza wznowione numery. Widzę bardzo ubogacenie tych nowych numerów „Sygnaturki”. Po informacji, że rozchodzi się 350 sztuk jednego numeru, ks. Eugeniusz stwierdził, że dzisiaj jest zatrzęsienie wielu propozycji, więc wybór zależy od ludzi. Cieszy fakt, że redakcja się powiększa, że udało się więcej ludzi zachęcić. Dobrze, że macie takie stałe rubryki. Sukces, bo tego brakowało. Na dzisiejsze czasy to nakład bardzo ładny. (Ks. Proboszcz Eugeniusz gratulował pomysłowych artykułów, rubryk i podziwiał, że sami wszystko składamy). Ogrom pracy.
Od 6 lat jest Ksiądz na emeryturze. Co dla Księdza oznacza bycie kapłanem na emeryturze? Czy posługa trwa nadal?
To chyba trzeba podzielić na dwie tury: Ta pierwsza tura, gdy człowiek był bardziej czynny, odbierałem wiele telefonów z prośbą o pomoc duszpasterską z różnych stron, więc pomagałem. Była ta radość, że jest się potrzebnym, więc wyjazdy tu i tam. Trochę rozleniwiłem się co do mówienia kazań, jeśli już trzeba było, to musiałem się troszkę namęczyć, 😊bo człowiek wyszedł z wprawy. I teraz ten drugi czas, czas chorowania. Więcej modlitwy, spokoju, wdzięczność tym, którzy pomagają w chorobę – bardzo życzliwi lekarze, pielęgniarki.
Czas choroby, to zmiana patrzenia na postrzeganie przez Księdza życia, wiary, Boga?
O tak. Boga, bo ma się na to czas, inny czas, niż dotychczas. Czasami ta fizyczna słabość ludzka powoduje, że człowiek chciałby więcej. Czasami tylko sił wystarczy na porządny brewiarz, różaniec… Nikną siły. Czas choroby to dla mnie takie inne doświadczenie bycia z chorymi. Inne od tej kiedy z sakramentami szło się do chorych z posługa sakramentalną. Teraz to poznanie z zupełnie innej rzeczywistości ludzi chorych, z którymi się spotykam. Jestem jednym z nich. I takie inne doświadczenie ludzi, z którymi nie można się już dogadać… I to doświadczenie jest tez dobre, bo to przygotowuje do tego, że i ja mogę też takim być.
W tym numerze przewodnim tematem jest Dar Mądrości. Jaką życiową mądrością, przesłaniem chciały Ksiądz podzielić się z Czytelnikami Sygnaturki?
Temat wybraliście ambitny, mało znany. Chyba będzie to dobre, bo mało się o tej tematyce mówi, nawet w kazaniach rzadko.
Moja mądrość? Strasznie to trudne pytanie. 😊Nigdy nie czułem się za bardzo mądry. Starałem się nadrobić w inny sposób. Może nawet tym, o czym już wspominałem. Zaangażowanie w sprawy remontowo budowlane, materialne. Czasem mi to może nawet zarzucano, ale robiłem to tak, jak nauczyłem się od swojego ojca, z doświadczenia domowego. Za dziecka z rodzicami mieszkaliśmy „na kwaterze”, później trudny czas gdy ojciec sam wyrabiał cegłę, dachówkę i budował krok po kroku dom. To może spowodowało, że gdzieś mi to zostało i może później gdy była potrzeba w powierzonych mi parafiach nie były dla mnie trudne do podjęcia. Tworzenie parafii od podstaw w Lgocie i tam trzeba było bardziej zaangażować się w to dzieło materialnej budowy kościoła. To były inne czasy, człowiek niejednokrotnie był majstrem na budowie i robotnikiem. Wtedy automatycznie człowiek angażował się więcej w sprawy materialne, niż w sprawy duchowe, zmęczenie fizyczne dawało się we znaki. Kolejne dzieła dawały radość i mobilizowały do wytrwałości, gdziekolwiek byłem.
Cieszę się swoim kapłaństwem. Te wszystkie lata, tak bardzo urozmaicone, człowiek się ma z czego cieszyć.

KSIĘŻE EUGENIUSZU – DZIĘKUJEMY ZA KAŻDE DOBRO, KTÓREGO DOŚWIADCZYLIŚMY OD CIEBIE.