AKTUALNOŚCI

Myśli z przeżytych REKOLEKCJI ADWENTOWYCH…

Po tygodniu od przeżytych Rekolekcji kilka myśli zapamiętanych… Może masz inne? Napisz i prześlij na pocztę parafii.

Już naszą tradycją jest, że rozpoczynamy w naszej parafii czas ADWENTU rekolekcjami. W tym roku poprowadził je dla nas ks. Klaudiusz Dziki, który jako sędzia pracuje w naszej Kurii diecezjalnej oraz prowadzi lekcje religii w Szkole Podstawowej SPSK im. Św. Jana Pawła II.

Zabrał nas w te trzy dni nauk w podjęcie następujących tematów:

W niedzielę na mszach świętych kaznodzieja podsunął pytanie – JAK DOBRZE PRZEŻYĆ ADWENT? Kapłan odniósł się do słów Ewangelii I niedzieli adwentu, kiedy to Pan Jezus przypomniał opowiadanie o potopie i w słowach: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” zaprosił do czujności w postępowaniu. Bo my nie wiemy kiedy przyjdzie kres naszego życia, czy czas Paruzji, o którym wie tylko Bóg. Drugi obraz użyty jako przykład to katastrofa słynnego,  jak planowano niezatapialnego brytyjskiego statku Titanic,  który wyruszył w swój pierwszy rejs  do Ameryki.  W jednym i drugim wypadku wydarzenia przyszły NAGLE, nikt się takiego końca nie spodziewał…. Tak jak Titanic miał być bezpieczny, niezatapialny, jednak  na torze jego rejsu znalazła się góra lodowa, której nie przewidziano.

Jezus chce się z nami spotkać… Ważne jest to, aby tegoroczny Adwent przeżyć dobrze. Dlatego ważne słowa na ten czas BĄDŹ CZUJNY i NAWRÓĆ SIĘ. „Bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie.”(Mt24,44)

Nawrócenie warto przeżyć już u progu rozpoczynającego się adwentu , aby przeżywać go w stanie łaski uświęcającej, by nie czekać na to nawrócenie na pojednanie z Bogiem dopiero wtedy kiedy adwent się kończy niejako po 4 tygodniach tuż przed świętami, kiedy są kolejki przy konfesjonale. Warto może spróbować przeżyć ten adwent już teraz, już na samym początku właśnie w takim prywatnym nawróceniu pojednawczy się z Bogiem i z drugim człowiekiem. Adwent bez nawrócenia nie ma sensu. Najpierw powinniśmy swój grzech zlokalizować przyznać się do niego, a dopiero potem rozpoczyna się cały proces nawrócenia, a ono po prostu polega na tym, by zwrócić swoją twarz w stronę twarzy Pana Jezusa. Zapatrzyć się w Niego i pokochać na nowo.

 

W poniedziałkowych rozważaniach kaznodzieja dotknął tematu WIARY… Pierwszym obraz, który został przywołany to pusty Grób Jezusa, który jest takim milczącym świadkiem Zmartwychwstania. Każdy z pielgrzymów przyjeżdżających do Jerozolimy  i który chciałby pobyć w grobie, w jej niesamowitej przestrzeni, ale czas jest zawsze krótki, od 1-3 minut. Każdy z pielgrzymów jest oszołomiony po wyjściu stamtąd. Nierzadko dopiero po jakimś czasie dociera do człowieka, gdzie był… Ksiądz przytoczył również czas badań naukowych w tym miejscu podczas niedawnej renowacji kaplicy skrywającej grób. Odkryto po 500 latach marmurową płytę i okazało się, ze pod nią jest tylko żwir zmieszany z piaskiem, nic więcej. Ale pracujący naukowcy na drugi dzień odkryli „to coś więcej”, fragment kamiennej półki na której spoczywała ciało Jezusa z wyrzeźbioną wnęką na głowę zmarłego i rowki do odprowadzania płynów wypływających z ciała umęczonego. Jeden ze świadków tych prac, ojciec franciszkanin mówił, że poczuł po tych odkryciach ulgę, mówi, że to był najwspanialszy dzień w jego życiu. Ale podkreślił również, my tacy jesteśmy; jak święty Tomasz, że dopóki nie widzimy, to mamy wątpliwości. Ojciec z radością udzielał wywiadu, mówiąc, że on już nie ma wątpliwości, że jest to to miejsce, gdzie złożono Jezusa.

Czy moja prywatna wiara jest gorąca, jest żarliwa, jest ważna? Czy może w swym życiu kieruję się nie tyle wiarą, ale religijnością? Religijność to wykonywanie pewnych przyzwyczajeń, schematów może wyniesionych z domu rodzinnego – u nas tak było, więc i ja…. Prawdziwa wiara  jest czymś bogatszym, czymś o wiele bardziej piękniejszym. Katechizm Kościoła Katolickiego mówi, że wiarą nazywamy stałe trwanie w obecności Boga w Trójcy Świętej Jedynego, a jeszcze piękniej chyba wyjaśnia to Święty Tomasz mówi tak: poprzez wiarę człowiek uczestniczy w życiu Boga i zaczyna widzieć i oceniać wszystko jakby oczyma Boga, Nawet najtrudniejsze wydarzenia człowiek głęboko wierzący potrafi postrzegać właśnie oczyma Boga. W dzisiejszej Ewangelii przychodzi setnik do Pana Jezusa i prosi go, aby uzdrowił jego ciężko chorego żołnierza. Chrystus widząc  wiarę tego człowieka mówi przyjdę… Na to setnik mówi, że wcale tam nie musisz przychodzić wystarczy że ty powiesz słowo, a on będzie uzdrowiony.  Jak zaznaczył autor natchniony Pan Jezus był zaskoczony tak wielką wiarą tego setnika i być może to właśnie dlatego w nagrodę za tą głęboką wiarę Jezus do setnika rzekł: Idź, niech ci się stanie, jak uwierzyłeś…  Te same słowa wypowiadamy dokładnie przed Komunią świętą podczas Eucharystii:  Panie, nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będzie uzdrowiona dusza moja.

Dlatego Adwent jest nam potrzebny do zadania sobie fundamentalnych pytań  związanych z naszą wiarą: Czy wierzę realnie w Jezusa, że On istnieje, działa w moim życiu czy potrafię się mu zawierzyć i czy potrafię zawierzyć siebie Kościołowi jako wspólnocie Chrystusowej.

Trzecia myśl wydaje się dzisiaj najtrudniej brzmiąca: czy ja potrafię zawierzyć Kościołowi jako wspólnocie, którą założył Jezus Chrystus. Mamy dzisiaj prawdziwy wysyp ludzi, którzy określają się dzisiaj wierzą, ale nie praktykują,  bo uważają, że jest im to do niczego niepotrzebne.  Kaznodzieja dał takie porównanie:  ojca, który sprawił, że jego dzieci przyszły na świat i on wierzy że jest ich ojcem, wierzy że ma swoje dzieci, ale później po jakimś czasie w ogóle nie bierze udziału w ich wychowaniu, nie rozmawia z nimi,  nie przebywa z nimi i tak mija rok za rokiem, czas płynie… On tylko wierzy, że one są i że on jest ojcem nic poza tym. Na takich zasadach również trzeba potraktować ludzi, którzy w ten sposób mówią i myślą: Jestem wierzący ale niepraktykujący. Skoro uznaję, że Pan Bóg jest, a nie korzystam z praktyk religijnych, nie karmię się Jego Ciałem, to Go nie znam.  Jezus wypowiadał w Ewangelii przepiękne słowa, warto je zapamiętać:  Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew ma życie wieczne, ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. Cało Pańskie daje nam Kościół podczas Eucharystii.  Nigdzie indziej nie zdobędę pokarmu na życie wieczne! Warto stawiać sobie pytanie: czy ja potrafię temu Kościołowi zaufać, powierzyć mu się?  Oczywiście wszyscy  wiemy, że Kościół jest wspólnotą świętą ale też jest wspólnotą grzeszną, bo my wszyscy, którzy stanowimy Kościół. Czasami docierają do nas różnego rodzaju skandale – część jest prawdziwa, część jest fałszywa ale zawsze jeśli zastanawiamy się czy ja potrafię zawierzyć się Kościołowi trzeba wziąć jedną rzecz pod uwagę. Grzechy w Kościele były są i będą, ale to nie przekreśla świętości Kościoła bo w tą świętość wprowadził tą wspólnotę Jezus. Ciało Pańskie i pojednanie nasze z Panem Bogiem w konfesjonale to są wszystko święte perełki, które są na zawsze w Kościele, aż do samego końca dokąd Kościół na ziemi będzie trwał i funkcjonował i o tym nigdy nam nie wolno zapomnieć.

W trzecim dniu naszych rekolekcji  kaznodzieja zatrzymał się przy postaci Matki Najświętszej, która jest patronką naszej wspólnoty parafialnej i  tym bardziej niemożliwe byłoby twórcze, mądre przeżycie adwentu bez Niej… Spogląda na nas z tego obrazu i płomieniu świecy zwanej Roratką. Jest naszą Matką, która nas najlepiej zna i najbardziej kocha.

I takie myśli o Maryi:

Pisarz amerykański Nathaniel Hawthorne napisał kiedyś tak wymowne słowa o Maryi, której kult zawsze kwitnął w katolicyzmie i napisał w ten sposób: zawsze zazdrościłem katolikom tej słodkiej świętej dziewiczej Matki, która stoi między nimi, a Bogiem. Powstrzymuje ona jego straszliwy majestat pozwalając na to, aby Jego miłość wylewała się na wiernych poprzez właśnie jej kobiecą  czułość. Miał on tak wielką świadomość, że Maryja nie tylko potrafi zatrzymać potencjalny gniew Pana Boga, ale przede wszystkim potrafi dotrzeć do Niego poprzez swoją czułość. My jako ludzie grzeszni cenimy sobie tą czułość naszej matki. Trzeba przyznać, że ten kult Maryi w naszej Ojczyźnie jest wyjątkowo bogaty: koronacje cudownych wizerunków Matki Najświętszej, sierpniowe pielgrzymki na Jasną Górę i sanktuariów diecezjalnych, pielgrzymki dzieci Pierwszokomunijnych i tyle prywatnych pobytów w tych miejscach, które obrała sobie w naszej Ojczyźnie Maryja. Ksiądz wspomniał wiele Sanktuariów na świecie, ale nie zapominajmy o naszym polskim Gietrzwałdzie, gdzie mamy jedno uznanie objawienie prywatne, a za 2 lata przeżywać będziemy jego 200 lecie.

Arcybiskup Fulton Sheen, znany amerykański arcybiskup mówi jeszcze bardziej dosadnie o roli Matki Najświętszej: nikt nie jest tak przeklęty aby nie mógł uzyskać przebaczenia jeśli tylko zawoła Maryję. Stan łaski uświęcającej jest konieczny do zbawienia, ale bycie w stanie łaski nie jest konieczne w celu wzywania Maryi. Jeśli jesteśmy w jakimś kryzysie, tym bardziej jeśli jesteśmy pogrążeni w jakimś grzechu  i on nas dotyka, nie potrafimy się z niego sami uwolnić to tym bardziej właśnie wtedy trzeba się zwrócić do naszej Matki. Szatańską pokusą złego Ducha jest myśl: widzisz jesteś w grzechu dlatego nie masz prawa się modlić. Nic podobnego, tym bardziej trzeba się wtedy modlić i prosić o nawrócenie dla siebie, prosić o jak najszybsze spotkanie z Bogiem w konfesjonale.

Pan Bóg przyjdzie, obdarzy twoje serce pokojem jeśli się do niego zwrócisz. Maryja zawsze przenosi nadzieję i przynosi pokój a nie przenosi destrukcji. Ksiądz rekolekcjonista podkreślał i przestrzegał przed błędnymi relacjami różnych objawień prywatnych, wobec których trzeba być ostrożnym i krytycznie myślącym. Czasami gdzieś zagłębiamy w takie różnego rodzaje objawienia prywatne maryjne ja już nie wspomnę że nawet nie potwierdzone przez stolicę apostolską objawienia z których wynika że wszyscy zginiemy no Maryi na tym naprawdę nie zależy bądźmy też krytyczni wobec tego typu treści, które nam się gdzieś dzisiaj szczególnie w Internecie pokazują. Maryja przynosi miłość. Maryja przynosi pokój serca. Maryja przynosi nadzieję. Maria przynosi wiele Łask, przynosi dobro, a nie zło.

Zakończył rekolekcjonista optymistycznymi myślami podsumowując nasze rozważania. Prawdziwa radość powinna przepełniać nasze serce nie tylko dlatego, że zbliżają się święta Bożego Narodzenia, ale dlatego, że my mamy fantastyczną perspektywę przed sobą. Nie możemy być ludźmi ponurymi zmartwionymi – jeśli Chrystus zmartwychwstał to i my zmartwychwstaniemy. Jeśli Maryja jest z nami to Jej zależy na tym, żeby każdy z nas był zbawiony. Wystarczy się tylko do Niej i do Jezusa zwrócić tak szczerze. Będziemy zbawieni i to powinno wywoływać w naszym sercu radość. Kiedyś zapytano Józefa Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI jak on sobie wyobraża niebo? Odpowiedział krótko ja się już cieszę na samą myśl o tym że mógłbym się kiedyś znaleźć w niebie dlaczego bo tam się spotkam z Bogiem ale tam się spotkam też z tymi wszystkimi moimi bliskimi krewnymi którzy już odeszli i to także napawa mnie wielką radością że tam będziemy razem już na zawsze Bądźmy z tego powodu szczęśliwi, bądźmy radośni, mamy najwspanialszą Matkę mamy najwspanialszego Zbawiciela i niech to zawsze będzie dla nas źródłem pokoju radości i nadziei na przyszłość.