Rok szkolny 2026-2027 rozpoczęty
Rozpoczęciu Nowego Roku Szkolnego w naszym kościele towarzyszyła dekoracja tegorocznych plonów ziemi, za które dziękowaliśmy w minioną niedzielę. Cóż ona ma wspólnego z „nowym początkiem” w szkole?

Ks. Ariel na dzisiejszą Mszę świętą wybrał dla całej społeczności szkolnej słowa z Jezusowej przypowieści – „PRZYPOWIEŚĆ O SIEWCY”. Żeby zebrać tak piękne plony, trzeba się napracować.

Przypowieść o siewcy bardzo dobrze pokazuje to, co będzie się działo przez cały rok szkolny. Zwykle siewca kojarzy nam się z Jezusem, który sieje ziarno Słowa Bożego. To prawda, ale nauczyciele mają wiele wspólnego z Jezusem. Kim był Jezus z zawodu? Nauczycielem – Jezus nauczał. Każdy nauczyciel ma jakiś fragment wiedzy o świecie, którego ma was nauczyć. W pewnym sensie jest to podobny sposób przekazywania tego, co dobre i wartościowe. Przypowieść mówi o tym, że ziarno, które się sieje, czyli to, co jest wam przekazywane, jest dobre. W każdym ziarnie jest potencjał i możliwość wzrostu, ale wszystko zależy od tego, na jaką ziemię ono padnie.
Droga
Pierwsze ziarno może paść na drogę. Wiecie o tym dobrze, bo niejednemu z was zdarzyło się coś siać w ogrodzie. Gdy rzuci się ziarno na drogę, która jest ubita i twarda, ono nie wykiełkuje. Staje się pokarmem dla ptaków, które chętnie przylatują i je wydziobują. Tak może być również w waszym życiu. Ktoś zasieje dobre ziarno wiedzy, ale wasz umysł i wasze serce będą jak twarda droga. Przyjdzie ktoś i spróbuje to ziarno zabrać. Kto może nim być? Ktokolwiek. Może ktoś powie: „Po co ci to? Na co ci się to przyda? Bez sensu się uczyć”. To jest zły doradca – ktoś, kto nie chce, żebyś był mądry, rozwijał się i rozwinął skrzydła. Chce ukraść to ziarno. To jest pierwsze zagrożenie, które może nam przeszkodzić w przyjęciu nauki, zdobywaniu wiedzy i przemianie siebie.
Skały
Drugie ziarno padło między skały. Między kamieniami jest trochę ziemi, więc ziarno wypuszcza korzonki. Nawet wyrasta z niego młody pęd, ale ziemi jest zbyt mało. Kiedy przychodzi słońce, roślina usycha i przetrwa tylko kilka dni. To obraz drugiego zagrożenia – słomianego zapału. Na początku jesteśmy pełni energii. Mówimy: „Będę się uczył, rozwijał, ćwiczył”. A potem przychodzi: „Nie chce mi się”. Właśnie wtedy pojawia się słońce, które wszystko wypala. To bardzo niebezpieczne. Świetny początek, a później pierwsze niepowodzenie i poddajemy się w połowie drogi.
Ciernie
Trzecie niebezpieczeństwo to ciernie. Na polu rosną nie tylko rośliny, które chcemy uprawiać, ale także chwasty. Jeśli ziarno padnie między ciernie, trochę wyrośnie, ale chwasty okażą się silniejsze i je zagłuszą. Kiedy tak się dzieje? Mówił o tym św. Paweł w pierwszym czytaniu: niektórzy zajmują się rzeczami niepotrzebnymi. Z cierni nie będzie owocu, a z dobrego ziarna – będzie. Dlatego trzeba wyrywać ciernie. Trzeba odrzucać rzeczy niepotrzebne, które odciągają naszą uwagę i pochłaniają mnóstwo czasu. Wiecie dobrze, o czym mówię. Każdy z nas musi się z tym mierzyć. Dzisiaj mamy wiele rozpraszaczy, a jeden z nich najczęściej nosimy w kieszeni. Telefon nie służy już tylko do dzwonienia – potrafi skutecznie rozpraszać także podczas nauki. Dlatego musimy uczyć się wyrywać ciernie, czyli usuwać to,
co zabiera nam uwagę.
Żyzna ziemia
W końcu jest żyzna ziemia – przekopana, użyźniona i przygotowana do wzrostu. To właśnie na niej ziarno przynosi plon. Pan Jezus nie mówi w Ewangelii, że każdy ma przynieść taki sam owoc. Jeden wyda plon trzydziestokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, a inny stokrotny. Ewangelia nie mówi, że musicie być najlepsi ze wszystkiego. To nie jest prawda Ewangelii. Prawdą Pana Jezusa jest to, że do wszystkiego trzeba się przyłożyć i że każde zasiane ziarno powinno przynieść choćby niewielki plon. Żeby tak się stało, nasze serca nie mogą być jak ubita droga, nie mogą być pełne kamieni ani zarośnięte cierniami. Musimy odrzucać złych doradców, którzy chcą ukraść ziarno wiedzy. Musimy walczyć ze słomianym zapałem i z pierwszym „nie chce mi się”, bo gdy je przezwyciężymy, z czasem stanie się to łatwiejsze. Trzeba też wyrywać ciernie – wszystko to, co zabiera miejsce temu, co naprawdę pożyteczne.
Niech przypowieść o siewcy towarzyszy każdemu z nas przez cały rok szkolny. A gdy za jakiś czas – bo ten rok szybko minie – znów tu wrócimy, obyśmy mogli być szczęśliwi, że wydaliśmy plon. Może nie stokrotny, ale taki, na jaki było nas stać. Taki, do którego naprawdę się przyłożyliśmy.







Z poświęconymi tornistrami PIERWSZOKLASIŚCI rozpoczynają swą szkolną przygodę.