Modlitwa na cmentarzu o dar życia wiecznego.
Uroczystość Wszystkich Świętych powoli ustąpiła miejsca zadumie nad przemijaniem i pamięci o tych, którzy odeszli.

W naszym kościele, w miejscu, gdzie wcześniej znajdowały się relikwie świętych, stanął wizerunek Chrystusa Zmartwychwstałego – przypominając nam, że śmierć nie jest końcem, a nadzieja na życie wieczne ma swoje źródło w Jego zmartwychwstaniu.

Przed rozpoczęciem procesji na cmentarz ksiądz proboszcz poświęcił nowe CHORĄGWIE POGRZEBOWE, które odtąd będą towarzyszyć ostatniej drodze naszych zmarłych parafian. Niech będą one widzialnym znakiem naszej modlitewnej pamięci o tych, którzy odeszli, oraz nadziei na życie wieczne. W czasie procesji na cmentarz wierni wspólnie modlili się Koronką do Bożego Miłosierdzia, powierzając Bogu dusze zmarłych i prosząc o Jego miłosierdzie dla tych, którzy odeszli.




Procesja na cmentarzu prowadziła do pięciu miejsc modlitwy, w których w różnych intencjach modlono się za zmarłych, powierzając ich dusze Bożemu Miłosierdziu. Przejściu między kolejnymi stacjami towarzyszyło rozważanie tajemnic chwalebnych Różańca Świętego.



Ksiądz Ariel Stąporek dzisiejsze kazanie na cmentarzu rozpoczął od przytoczenia opisu pogrzebu w rodzinie Habsburgów, a ściślej mówiąc obrzędu pukania do Krypty Kapucynów w Wiedniu, gdzie spoczywają członkowie rodu. Trzykrotne pukanie w drzwi krypty, to symboliczne przypomnienie, że w obliczu śmierci potężny władca jest jedynie zwykłym człowiekiem. Mnich otwiera wrota krypty dopiero wtedy, gdy najstarszy ze służących przestaje wymieniać cesarskie tytuły i zasługi zmarłego, a przedstawia go jako „śmiertelnego, grzesznego człowieka”.
Każdy z was stoi dziś nad grobem kogoś bliskiego. Na pytanie: kim był ten człowiek? – możecie udzielić wielu pięknych odpowiedzi. Jakim był ojcem lub matką, co osiągnął w życiu, czego was nauczył, ile dobra pozostawił po sobie na tym świecie. To wszystko ma ogromną wartość. Każde dobro uczynione przez człowieka, każdy jego sukces, wszystko, co osiągnął w życiu, i każdy talent, który rozwinął – to ważne świadectwo jego życia. Ale to jeszcze nie wystarczy, by osiągnąć świętość.
Brama Królestwa Bożego otwiera się przez Boże miłosierdzie. Otwiera się wtedy, gdy stajemy przed Bogiem pokorni, świadomi nie tylko naszych talentów i osiągnięć, ale także tego, że potrzebujemy Bożego miłosierdzia i Jego łaski.
Dzisiaj, w tym niezwykłym i wyjątkowym dniu, jesteśmy tutaj, aby sprawować Najświętszą Ofiarę Jezusa Chrystusa i prosić o miłosierdzie dla naszych bliskich zmarłych. Szczególnie modlimy się za tych, którzy jeszcze oczekują na pełnię radości nieba i potrzebują naszego modlitewnego wsparcia, aby mogli w pełni cieszyć się chwałą przebywania z Bogiem.
My, żyjący, również możemy wiele nauczyć się o sobie i o życiu. Dzisiejsza uroczystość przypomina nam, że w codziennym zabieganiu trzeba czasem się zatrzymać, popatrzeć w niebo i zastanowić się, do czego zmierzamy i co naprawdę chcemy osiągnąć. Warto postawić sobie pytanie: co otworzy mi bramy nieba? Odpowiedzią jest Boża łaska i Boże miłosierdzie.
Zapragnijmy dzisiaj świętości, którą Bóg chce nam ofiarować. Zanurzmy się w Jego łasce. Niech Najświętsza Ofiara, którą tutaj sprawujemy, przyjdzie z pomocą nam, żyjącym, którzy jesteśmy jeszcze w drodze do świętości, a także tym, którzy odeszli i potrzebują ostatecznego oczyszczenia.
Niech wszyscy święci, których dzisiaj wspominamy – zarówno ci znani, jak i nieznani, których Bóg jeden zna i których relikwie w wielu miejscach spoczywają również na tym cmentarzu – wspierają nas swoją modlitwą. Niech pomagają nam wytrwać na drodze do szczęśliwej wieczności, do domu Ojca.
A kiedyś, w ostatniej chwili naszego życia, gdy staniemy przed Bogiem i padnie pytanie, czy pragniemy wejść do Jego Królestwa, obyśmy mogli szczerze, z głębi serca powiedzieć: „Panie, jestem grzesznikiem, ale ufam Twojemu miłosierdziu. Wierzę, że w swojej nieskończonej miłości otworzysz przede mną bramy nieba”.
Niech więc naszą wspólną drogą będzie droga świętości, prowadząca do spotkania z Bogiem w wieczności.
